Od dziecka do dorosłości

Dziecko potrzebuje rodzica i kocha go, jak nikogo na świecie. Nic dziwnego – rodzic jest uosobieniem siły i bezpieczeństwa, kocha swoje dziecko bezwarunkowo –
w końcu bez względu na wszystko, jest to jego dziecko i jakie by nie było, zawsze będzie. Z czasem dziecko zaczyna dorastać i w pewnym momencie otaczają go już głównie

rówieśnicy (zaczyna się szkoła). Rodzic nadal jest dla niego ważny, ale wraz z wiekiem już coraz mniej. Na pierwszy plan wysuwają się koleżanki i koledzy
z klasy, z czasem dziecko zaczyna się interesować przedstawicielami płci przeciwnej. Nadchodzi w końcu taki moment, że rodzic nie ma już za dużo do powiedzenia i jego

opinia liczy się dla dziecka najmniej.

Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź jest naprawdę prosta. Przyszła mi na myśl, kiedy obserwowałam większą grupę nastolatków w McDonaldzie. Wyglądało to jak jedne, wielkie gody.

Rodzic jest dla dziecka autorytetem, dopóki dziecko nie zacznie samodzielnie myśleć i podejmować niezależne decyzje. Ale to nie z grona rówieśników rodziców, a swoich

własnych, dziecko, stające się nastolatkiem, wybierze kiedyś życiowego partnera. I to właśnie na tym zależy mu najbardziej, kiedy zaczyna dorastać i przeistaczać się
w kobietę lub mężczyznę. Nastolatek chce imponować grupie. Nastolatek chce stać się atrakcyjny dla przedstawicieli płci przeciwnej. I przyciągnąć jak najwięcej i jak

najatrakcyjniejszych przedstawicieli płci przeciwnej, żeby móc wybrać dla siebie kandydata na przyszłego ojca lub matkę swoich dzieci.

Zachowaniem takim rządzi niedojrzałość. Ale w pewnym wieku nie mamy jeszcze ukształtowanej osobowości ani poczucia wartości na tyle dużego, żeby nie chcieć znaleźć się

w centrum uwagi innych. Stąd różni ludzie w różny sposób próbują zwrócić na siebie uwagę, wyróżniając się z tłumu strojem, fryzurą, zachowaniem, tworzeniem wizerunku,

który tak naprawdę nie odzwierciedla ich osobowości,
a naśladuje trend będący akurat na topie. Między nastolatkami pojawia się rywalizacja o względy innych. Chodzi tylko o zwrócenie na siebie czyjejś uwagi.

Nastolatki też – jak nikt inny – są bardzo wrażliwe na krytykę i podatne na zranienie.

Nadchodzi wreszcie ten moment – młody człowiek ma partnera. Oczywiście rzadko się zdarza, że pierwszy partner jest z reguły tym ostatnim, ale jest to możliwe. Takie

pary są nam znane. Zanim dana osoba ustatkuje się i założy rodzinę, bywa w kilku związkach o różnym zaangażowaniu i przebiegu.

Inaczej kochamy, gdy jesteśmy nastolatkami i studentami, inaczej, gdy zdobędziemy już jakieś doświadczenie i jesteśmy starsi. O ile młodymi związkami rządzą same

emocje, o tyle w późniejszym okresie kierujemy się już zdroworozsądkowym podejściem – czasem dopuszczając do siebie uczucia, czasem je tłamsząc, ucząc się kochać, być

kochanym i po prostu z kimś przebywać.

Każdy związek jest inny i każdy co innego nam daje (czasem też odbiera). Nie każdy nas wzbogaca. W niektórych przypadkach dojrzałość nie przychodzi z wiekiem
i ludzie nie uczą się ani na swoich błędach, ani poprzez obserwację innych. Stoją
w miejscu, popełniają ciągle te same błędy, choć one same w sobie są niekiedy nie do uniknięcia.

Całe życie uczymy się kochać innych ludzi. Uczymy się też siebie samych, bo dopiero niektóre sytuacje odsłaniają przed nami cząstkę nas, której nie znaliśmy lub nie

rozumieliśmy. Cóż – życie to jednak wielka niewiadoma. Niesie ryzyko, ale bez niego nie byłoby jutra i nie byłoby związków.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

Subscribe to RSS Feed Follow me on Twitter!